Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie? Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia? A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary? Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo /Boga/ i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy.


     Dzisiejszą lekcję, jaką daje nam Jezus, mogliśmy testować w praktyce, idąc w ubiegłorocznej Ewangelizacji Nadmorskiej. Tam dane nam było poznać, jak Bóg Ojciec troszczy się o każdego z nas. W luźnej rozmowie z kilkoma już starszymi stażem (byliśmy pierwszy raz) podzieliłem się tym, że mam wielką słabość do ciast – zwłaszcza tych domowych. Na końcu skwitowałem, że jeśli Bóg tak się troszczy o wszystko, to na pewno codziennie będę jadł świeże ciasto.  I tak było! Przez jedenaście dni naszej nadmorskiej wędrówki o żebraczym chlebie codziennie jakaś osoba przynosiła nam ciasto. Jest to bardzo trywialny przykład troski naszego Ojca. Piszę o tym wszystkim, byś wiedział, że jeśli troszczy się o takie drobiazgi jak świeże domowe ciasto, to bądź pewien, że nie zapomniał o tobie. 

Fot. sxc.hu