Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?”. Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”. Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

 

Życie chrześcijanina jest naznaczone obietnicą. Bóg od początku stworzenia człowieka poprzez wszystkie przymierza zawierane z człowiekiem daje mu obietnicę. Tak było w życiu Abrahama, w życiu patriarchów, proroków, tak było w życiu Maryi, Apostołów i tak jest w życiu każdego z nas. Bóg złożył nam obietnicę nieba, zbawienia. W Chrystusie ta obietnica się objawiła i została przypieczętowana Jego Krwią. Mówi o tym dzisiejsza przypowieść o królestwie niebieskim, w której Pan Bóg – gospodarz winnicy – umówił się z najętymi rankiem robotnikami o denara. Jednym słowem obiecał im „zapłatę zbawienia”. Potem zaprosił także w kolejnych porach dnia innych robotników, niektórych wręcz w ostatniej godzinie, niejako „rzutem na taśmę”. Problem, jaki wyłania się z tej przypowieści, tkwi w sposobie myślenia tych, którzy zostali najęci jako pierwsi i pracowali najdłużej. Dokonali oni bowiem ludzkiej kalkulacji, opartej na zasadach panujących „na tym świecie”: sprawiedliwie, to znaczy po równo. Ich punktem odniesienia nie był gospodarz i jego obietnica, ale oni sami i ich wysiłek. W swojej egocentrycznej mentalności nie byli w stanie ucieszyć się otrzymanym darem zbawienia, a co więcej nie potrafili dzielić tego daru z innymi. Ostatecznie nie byli zdolni poznać gospodarza winnicy jako dobrego pana, który rozdziela swoje dobra, jak chce, komu chce i ile chce. W pewnym sensie przywłaszczyli sobie dobra gospodarza winnicy.

Przyjmując dziś to słowo Jezusa, odkryjmy w nim nieporównywalny z niczym dar zbawienia, jakim zostaliśmy w chrzcie świętym obdarzeni przez Pana. Cóż większego może być ponad to? Cóż więcej Bóg mógł nam ofiarować w Chrystusie? Cóż więcej byłoby nas w stanie ucieszyć?