Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

 

Dziś, pisząc te słowa komentarza, rozmyślam o naszym Świętym Papieżu Polaku w kontekście ziarna pszenicy – obumierającego, by przynieść plon. Jego zrozumienie tych Chrystusowych słów, odpowiedź na zaproszenie do służby Bogu, całe Jego życie to dla mnie najlepsze wyjaśnienie tego fragmentu Janowej Ewangelii.

Uważam, że ja, świecki, także powołany jestem każdego dnia życia do obumierania i przynoszenia plonu – pracą, wychowaniem synów, relacją z żoną. Z biegiem lat coraz lepiej rozumiem znaczenie służby, o której mówi Jezus. Służby, w którą wpisane są porażki, cierpienie, brak zrozumienia ze strony nawet najbliższych, załamania, poczucie bezsensu i zwątpienia. To przecież takie ludzkie. To właśnie oznacza obumieranie ziarna. Tyle że dzisiejszy świat próbuje wmówić, iż to wszystko można wyeliminować hedonizmem i egocentryzmem.

Proszę dziś zatem, Panie Jezu, przez wstawiennictwo Świętego Jana Pawła, powtarzając słowa Horacego: Non omnis moriar – dopomóż, bym nie wszystek umarł!!!