Jezus powiedział do swoich uczniów: «Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby we właściwej porze rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli taki zły sługa powie sobie w duszy: „Mój pan się ociąga z powrotem”, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna. Każe surowo go ukarać i wyznaczy mu miejsce z obłudnikami. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów».

 

Jak się dowiadujemy, pierwsi chrześcijanie czekali z niecierpliwością na powtórne przyjście Pana. Dla nich wydarzenie powtórnego przyjścia Jezusa było kwestią godzin, dni, tygodni... Czuwali z miłością i radością w sercu. A my już jesteśmy oswojeni z tą prawdą. Mijają lata, stulecia, przemijają ustroje, ideologie, a słowa Jezusa wciąż są aktualne. Czuwajcie!

Do jakiej czujności powołuje nas Pan? Czego oczekuje od nas?

Nie wiemy, kiedy Pan nasz przyjdzie, lecz czuwanie już jest w jakimś sensie świętowaniem Jego przyjścia. Czuwanie jest wyglądaniem, radowaniem się Bogiem, słuchaniem Jego słowa, rozważaniem treści, które wprowadzają nas w perspektywę życia wiecznego. Każda chwila przeżyta dla Niego, z myślą o Nim jest czuwaniem. Tak wypełniamy wezwanie Jezusa, aby przez czuwanie przygotować się na powtórne Jego przyjście. Nie znamy planów Boga co do Jego przyjścia, ale poznaliśmy Jego miłość i miłosierdzie, stąd nasze czuwanie jest pełne pokoju i radości serca. Oczekiwanie z radością, wyglądanie ze spokojem. Bo czuwać to służyć, być wiernym i otwartym na wolę samego Boga.