Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie».

 

Dzisiejsze czasy są trudne. Można je nazwać czasami oczekiwania. Wszyscy na coś czekamy. Jedni czekają w domu, inni w pracy, szkole, a jeszcze inni w szpitalu. Czekamy na koniec pandemii, możliwość spotkania z bliskimi, na święta. Ja czekam na koniec brzydkiej pogody. Każde oczekiwanie wiąże się z nadzieją na lepszy czas, piękny, radosny.

Największa radość dla człowieka to kochać i być kochanym. Prawdziwa Miłość. Tą Miłością jest Jezus, który może przyjść w najtrudniejszym czasie. Tak mówi dzisiejsza Ewangelia. Owa "trzecia godzina straży" to środek nocy, północ. Wtedy to właśnie przychodzi sen, zmęczenie. Starajmy się nie przespać czasu spotkania z Bogiem. On jest obecny w każdym człowieku. Czuwajmy. Odwagi.