Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

 

Miłosierne oczy Boga Ojca w Jego Synu, Chrystusie – patrzące na Ciebie, na mnie; pragnące uratować od zguby, ku której tak często dążymy...

A ja? Ileż razy dziś, wczoraj, jutro wydałem i wydam potępiający wyrok na siebie, na kogoś za jego słabości, ułomności, kolejne upadki? Jak trudno nam samym popatrzeć miłosiernym wzrokiem na siebie, brata, siostrę. Jak trudno uwierzyć, że Bóg, nasz Ojciec, nie brzydzi się nami. Wręcz przeciwnie – im bardziej błądzimy i upadamy, tym bardziej On jest zapalczywy w Swej miłości.

Ojcze, Jezu Chryste – dziękuję!