Jezus powiedział swoim uczniom: ”Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.

 

Obchodzimy dzisiaj w Liturgii Kościoła Uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Najczęściej wyznajemy tę prawdę w znaku krzyża świętego, który towarzyszy nam już od pierwszych chwil naszego życia. Bo to przecież w imię Boga Ojca i Syna, i Ducha Św. rozpoczęła się owa przedziwna duchowa wędrówka każdego z nas jako chrześcijanina, kiedy zostaliśmy zanurzeni w wodzie chrzcielnej. A potem tyle razy to wezwanie Osób Boskich towarzyszyło naszemu życiu, chwilom dobrym, ale i trudnym czy wręcz dramatycznym. Dobra matka lub babcia nauczyła nas żegnać się i sama kreśliła znak krzyża świętego na naszych czołach, abyśmy spokojnie spali i żeby nam się aniołki w nocy przyśniły. Czasami, kiedy wyruszaliśmy w drogę, znowu czyniła ten sam znak krzyża, aby nam się, nie daj Boże, coś złego nie przytrafiło. Kiedy jednak dorośliśmy, uznaliśmy, że żegnanie się przed krzyżem, kościołem czy posiłkiem nie jest już w modzie. Nowoczesne matki też przestały kreślić znak krzyża świętego na czołach swych pociech w obawie, aby nie „zdewociały”. Może dlatego ich dzieci nie śpią dzisiaj spokojnie i nie zawsze wracają bezpiecznie na noc do domu.

Rozpoczynajmy każdy dzień naszego życia w Imię Trójcy Przenajświętszej i kończmy go, oddając cześć Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Św., czyniąc z głęboką wiarą znak krzyża świętego, a wszystko będzie na właściwym miejscu w naszym ziemskim pielgrzymowaniu do Domu Ojca.