A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał.

 

Jak wielka odpowiedzialność spoczywa nad każdym z nas, którzy słuchają Słowa, bo przyjdzie taki dzień, w którym Pan zapyta nas jak żyliśmy i na ile zmieniliśmy nasze życie. Trudno jest słyszeć te słowa: Biada, biada Tobie... (tu można by było wstawić imię każdego z nas), biada Tobie, jeśli się nie nawrócisz, jeśli nie powrócisz do Mnie całym sercem, jeśli zatwardzisz swoje serce i wzgardzisz moją miłością, moją dobrocią, która pragnie jedynie Twojego szczęścia, Twojego zbawienia, która chce okazać Ci miłosierdzie. Ja Cię nigdy nie oskarżam, nie potępiam, lecz zawsze czekam Twojego powrotu... Twoje usprawiedliwienie jest w moim Synu, Jezusie Chrystusie.

Bóg wciąż czeka, czyni wszystko, aby człowiek powrócił, przybliżył się do Niego, poznał Go, aby zaczął Go pragnąć i szukać. Bóg kocha i nigdy kochać nie przestanie, kocha zawsze tą samą miłością. Wciąż, na nowo i każdego dnia przychodzi do nas w swoim Słowie, przychodzi w Eucharystii, przychodzi poprzez drugiego człowieka, przychodzi w wydarzeniach codziennego życia. Jest nieustanną Obecnością, która czeka w pokorze na nasze wolne TAK, na nasz maleńki krok w Jego stronę. Bo kiedy człowiek zdecyduje się na ten maleńki krok w stronę Boga, On ich robi nieskończenie wiele, aby pozyskać swoje dziecko, które pragnie nawrócenia i przemiany swego serca. 

O przyjdź Panie Jezu i nawróć mnie całkowicie do Siebie, abym, kiedy przyjdzie moja godzina, usłyszał te słowa: Błogosławiony... i abym mógł uwielbiać Cię z wszystkimi Świętymi przez całą wieczność w domu Ojca Niebieskiego. Amen. Maranatha.