Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych.

 

Ofiara składana Bogu także ze swojego życia nigdy nie zakłada unicestwienia. Bóg nie cieszy się, gdy coś tracimy, bo i On nic nie zyskuje. Ofiara zakłada życie – życie w wolności przy umiłowanym Ojcu. Gdy wszystko łączymy ze swoim Stwórcą, pozorne straty stają się zyskami. Ofiara to chęć ułożenia sobie życia po Bożemu. Prawdę tę zrozumieją tylko ci, którzy zaufali Bogu.