Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego». Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał».

 

Dzisiejsze wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych przypomina nam o kruchości naszego życia. Zresztą obecny czas pandemii, kiedy coraz więcej osób z naszego otoczenia lub wręcz my sami mierzymy się z doświadczeniem koronawirusa, też nie pozwala nam o tym zapomnieć. Ważne jednak, by w tym jakże trudnym dla nas doświadczeniu nie zapominać, że nie jesteśmy sami. Mamy Ojca, który stale jest przy nas. Jezus daje nam przykład, abyśmy w każdej chwili, a może szczególnie w tej, kiedy w różny sposób umieramy, powierzali się Ojcu. On najlepiej wie, kiedy i co dopuścić w naszym życiu, byśmy prawdziwe zdążali do nieba. Byśmy stawali się świętymi. I co najważniejsze – nie opuszcza nas w żadnym naszym doświadczeniu.