Ojcze nasz

Poniedziałek, II Tydzień Wielkiego Postu, rok II, Łk 6,36-38

Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

       Ano właśnie i tu kłania się tajemnica Trójcy Przenajświętszej. Gdzie indziej Jezus nas uczy „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” (J 10,30). Bóg Ojciec jest miłosierny. On nie sądzi, nie potępia, odpuszcza, rozdaje łaski, bo kocha. Jakże trudno w to uwierzyć. Dlaczego? Bo często nosimy w sercach skrzywiony obraz Boga Ojca – tyrana, sędziego, tego, który tylko stawia wymagania w formie nakazów i zakazów. Jakże często uważamy, Jezus jest lepszy; niektórzy twierdzą, że „przyjdzie w glanach”… Bóg Ojciec jest ojcem miłosiernym, który nigdy nie zostawia swoich dzieci na pastwę zła. To przecież Jezus nauczył nas wołać:

Ojcze nasz – Tatusiu, wołamy do Ciebie wraz z braćmi i siostrami; w Twoje Imię tworzymy jedną wielką rodzinę i wiemy, że jesteś tak bliski jak ojciec, który powinien stać na straży swojej rodziny;

Któryś jest w niebie – Tatusiu, nie zapominamy przecież, dokąd zmierza nasze życie. Jego celem jest Twoja rzeczywistość, gdzie nas oczekujesz – to niebo, to świętość, to najwspanialsza wieczność;

Święć się Imię Twoje – Tatusiu, Twoje miłość wyzwala pragnienie uwielbiania Ciebie całym moim życiem, każdym oddechem i mrugnięciem oka, każdą decyzją; każdą myślą, mową, uczynkiem i spełnieniem tego, co każdego dnia powinienem uczynić;

Przyjdź królestwo Twoje – Tatusiu, niecierpliwie oczekujemy Twojego królestwa, jego sprawiedliwości opartej nie na matematyczno-paragrafowych wyliczeniach, ale na prawie miłości, która w każdym człowieku widzi swoje ukochane dziecko;

Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi – Tatusiu, to niełatwe, tak bardzo Ci zaufać i zgadzać się bezdyskusyjnie z Twoimi wyrokami, ale ucz mnie tego, abym zawsze potrafił wybrać to, co jest zgodne z Twoimi zamiarami; spraw, aby moja wola zawsze podporządkowywała się Twojej, jak potrafił czynić Jezus;

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj – Tatusiu ,chociaż doskonale wiesz, czego do życia potrzebuję, to proszę o to, co jest konieczne do tego, abym z każdą chwilą istnienia zbliżał się do Ciebie; proszę naucz mnie przyjmować to, co sam zsyłasz i wlej w moje serce wdzięczność za to wszystko, co już od Ciebie otrzymałem;

I nie wódź nas na pokuszenie – Tatusiu, Ty wiesz, na ile potrafię przeciwstawić się pokusie, Ty wiesz, jak bardzo słaby jestem, a moja silna wola jest tak silna, że robi ze mną, co chce; chroń mnie proszę pod Twoim ojcowskim płaszczem od tego wszystkiego, co niesie świat, od: pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pychy tego żywota;

Ale nas zbaw ode złego – Tatusiu, sam niewiele w tej materii zdziałam, ale Jezus mi powiedział, że przecież dla Ciebie nie ma niczego niemożliwego; proszę, uchroń mnie przed każdym złem, przed każdą zasadzką; prowadź mnie jak małe dzieciątko, które dzisiaj faktycznie może ma naście lat, a może trzydzieści lub sześćdziesiąt, to mimo wszystko dopiero uczy się stawiać pierwsze kroki w drodze do nieba;
Amen.

Fot. sxc.hu