Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: "Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". Ona Mu odparła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach". On jej rzekł: "Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę". Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.

 

Niezwykle trudno jest być dobrym jak chleb... Czasem może Ci się wydawać, że nic nie możesz od siebie dać... Ale w dzisiejszej Ewangelii słyszymy o mocy „okruszynki”, która spada ze stołu Pańskiego i dokonuje cudu. Uwierz, że Twoja słabiutka modlitwa, nawet westchnienie w czyjejś intencji, może mieć ogromną moc sprawczą! Twoje jedno „Jezu, ufam Tobie” ratuje czyjeś życie! Ty tego nie czujesz, myślisz sobie: "to nic nie znaczy, jest bez sensu", ale tak nie jest!