Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę".

 

Nie widzi i nie słyszy ten, którego Jezus bierze na bok, którego On bierze na bok, któremu wkłada palce w uszy i śliną dotyka jego języka. Jest głuchoniemy, a Jezus rozkazuje mu i mówi: „Otwórz się”! Uzdrawia go, a chory widzi i mówi.

Wydarzenie to każe nam się zapytać o naszą duchową nieumiejętność mówienia i słyszenia. A często jest ona większa od tej fizycznej nieumiejętności. Ileż razy nie słyszymy natchnień do pokonywania swej niechęci, lenistwa. Nie słyszymy prośby o pomoc, o poświęcenie czasu, o zainteresowanie się innymi itd. Nie słyszymy uwag na nasz temat, zachęty do nawrócenia, do przemiany itd. Nie umieją, nie potrafią słuchać małżonkowie siebie wzajemnie, nie słuchają rodzice dzieci i dzieci rodziców. Nie słucha silniejszy słabszego itd. Najgorsze, że nie umiemy słuchać Boga, Jego przykazań, Jego Ewangelii.

Są także zamknięte nasze usta na słowa prawe, serdeczne, dobre. Tak trudno nam przemawiać słowami pięknymi, szlachetnymi. Tak trudno nam przemawiać w obronie pokrzywdzonych, biednych, słabych… Nie mamy także odwagi przemawiania w duchu świadectwa, aby słowem potwierdzić naszą postawę, opowiadającą się po tej, czy tamtej stronie.

Głusi i niemi. To duchowo także my. To nam potrzebne Jezusowe słowa „Otwórz się”. On tylko może nas uleczyć, On może przywrócić nam słuch i mowę ducha. On otwiera, nie tylko wtedy. Iluż odważnych i wspieranych łaską Pana mówi” nie wolno”, nie można wbrew zasadom, wartościom, wbrew przykazaniom. Nie wolno! Mówił tak Ks. Prymas Wyszyński i wielu, wielu innych przez wieki. Mówili, bo Jezus otworzył im usta.

On otwiera i pozwala słyszeć to, przed czym często inni zamykają uszy. Słyszą i mają odwagę swój idealny duchowy słuch wykorzystać w tym celu, aby wszcząć alarm, aby zwrócić uwagę na głuchotę dzisiejszego społeczeństwa. To ci, którzy idą za głosem powołania misyjnego, idą, by pomagać zapomnianym, zaniedbanym, oszukanym. Idą, bo słyszą ich niemy krzyk.

Jezu, otwórz nasze uszy, otwórz nasze usta. Otwórz nade wszystko nasze serca, aby miłością słyszały i miłością mówiły.