Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali".

 

Ostanie dni w Słowie Bożym czytanym na liturgii obfitują w wątki eschatologiczne. Dziś jest ich w Ewangelii nawet kilka, ale w sobotę też słyszeliśmy chociażby "jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". 

Jezus podkreśla, że sprawy Boże powinny mieć w naszej codzienności opcję pierwszeństwa. To trochę tak jak mówiono nam w szkole, że nawet przebudzeni w środku nocy powinniśmy bez problemu pomnożyć liczby – znać tabliczkę mnożenia czy recytować inwokację do Pana Tadeusza lub rozpoznawać oznaczenia Tablicy Mendelejewa. Jezus wielokrotnie przypomina – bądźcie gotowi, bo nie wiecie kiedy "złodziej przyjdzie" – kiedy nastąpi paruzja, drugie przyjście Zbawiciela na świat. 

Takie Ewangelie zawsze są dla mnie wyzwaniem i wyrzutem sumienia. Zastanawiam się od razu czy na prawdę jestem gotowy na spotkanie z Panem? Jaka jest moja dyspozycja serca, czy nie jestem zbyt przywiązany do tego co ziemskie? Czy nie zostanę zaskoczony powtórnym przyjściem Pana?