W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: „Nie mają już wina”. Jezus Jej odpowiedział: „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Jeszcze nie nadeszła moja godzina”. Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: „Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: „Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem, i nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli, przywołał pana młodego i powiedział do niego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

 

Cud w Kanie Galilejskiej ukazuje nam rolę Maryi w Bożym planie zbawienia. Matka Jezusa jest tą, która wyprasza dla Kościoła potrzebne łaski. To Ona pierwsza zauważyła trudną sytuację, w jakiej znalazła się młoda para. Chcąc uchronić nowożeńców przed kompromitacją, poprosiła Jezusa, aby przemienił wodę w wino. 

Maryja jest nie tylko Matką Syna Bożego. W testamencie z krzyża umierający Zbawiciel dał Ją za Matkę całemu Kościołowi: „oto Syn twój, oto Matka twoja”. Maryja towarzyszyła odtąd młodej wspólnocie uczniów Jezusa. Potwierdzeniem tej obecności był dzień zesłania Ducha Świętego, kiedy to Matka Boża przebywała razem z Apostołami w Wieczerniku. 

Maryja w szczególny sposób wpisała się w dzieje narodu polskiego, orędując za nim z jasnogórskiego sanktuarium. Nie dozwoliła, aby częstochowski klasztor został zdobyty przez Szwedów. Jej wstawiennictwu zawdzięczamy zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej w 1920 roku. 

Wzywając orędownictwa Maryi, uciekamy się do naszej najukochańszej Matki. Czyńmy to z ufnością, że Boża Rodzicielka dostrzeże nasze bolączki i wyjdzie im naprzeciw, tak jak uczyniła w Kanie Galilejskiej.