Jezus powiedział do ludu: «Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».


Dzisiejszy fragment jest dla mnie szczególny. W sobotę zmarła moja babcia, a raczej odeszła do domu Ojca i nie jest to w jej przypadku eufemizm. Zaopatrzona w sakramenty, otoczona najbliższymi, z różańcem i gromnicą w ręce poszła w ramiona ukochanego Ojca...

Fragment z Ewangelii wg św. Jana w dzisiejszym czytaniu wyznacza nam pewną drogę, ścieżkę: od wołania i nauki Ojca do przyjęcia i wiary w Syna, by karmiąc się Jego ciałem, osiągnąć życie wieczne. To prawdziwie Dobra Nowina, niosąca nadzieję i pociechę - bo jeśli podążamy szlakiem, na który wskazał Jezus, osiągniemy życie wieczne i będziemy mogli znów spotkać się z tymi, którzy nas na tej drodze wyprzedzili.