Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej, którą Bóg przedtem zapowiedział przez swoich proroków w Pismach świętych. Jest to Ewangelia o Jego Synu – pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według Ducha Świętości pełnym mocy Synem Bożym przez powstanie z martwych – o Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Przez Niego otrzymaliśmy łaskę i urząd apostolski, aby ku chwale Jego imienia pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze. Wśród nich jesteście i wy, powołani przez Jezusa Chrystusa. Do wszystkich przez Boga umiłowanych, powołanych świętych, którzy mieszkają w Rzymie: łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa!

 

 

Paweł, sługa Chrystusa Jezusa, z powołania apostoł, przeznaczony do głoszenia Ewangelii Bożej…

To wcale nie jest oczywiste powołanie Pawła. Przecież nie taki był od początku. Jako apostoł startuje z pozycji prześladowcy chrześcijan. 

Pytanie dla każdego z nas z tego fragmentu jest takie: czy to, kim dzisiaj jestem, jest powołaniem od Boga, czy jest tylko moim własnym wyobrażeniem o swojej osobie? Bo jeśli to, co robię, nie wpisuje się w moje bycie świadkiem wiary i nie sprawia, że głoszę Ewangelię, to zasadne staje się pytanie, czy nie powinienem tego zmienić. Ale na taki krok porzucenia dotychczasowego sposobu życia, które zaprzecza Ewangelii, może zdobyć się tylko człowiek, który doświadczył osobistego spotkania z Bogiem, jak Paweł. 

Jakże potrzeba nam wszystkim osobistego Damaszku.