Jezus przemówił tymi słowami: «Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz zaniedbaliście to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie zaniedbywać. Ślepi przewodnicy, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta».

 

"Biada wam..." A potem było tak bardzo konkretnie do faryzeuszów i uczonych w Piśmie, że nie ulega wątpliwości, kto był adresatem tych słów, tego ostrzeżenia. A najważniejsze, że nie ja. Bo ani ja uczony, ani wielki tego świata, ani.... Czyli nie ja.

Muszę bardzo uważać, aby Jezusowa uwaga wypowiedziana w liczbie mnogiej nie uśpiła mojej czujności i odpowiedzialności za chrześcijański styl życia, za świadectwo wiary, za wierność Bożej nauce i woli Bożej. Bo nawet jeśli w ciszy serca czuję się adresatem tych słów, mogę sobie pomyśleć, że one bardziej do innych, że to nie tylko ja mam problem z zaniedbywaniem istotnych wymagań naszej wiary na rzecz spraw drugorzędnych. A w tłumie łatwiej się ukryć, łatwiej rozmyć osobistą odpowiedzialność. 

Niech łaska Ducha Świętego wspiera nas w codziennej trosce o czystość naszych intencji, o autentyczność naszych postaw i szukanie woli Bożej. Ja też jestem odpowiedzialny za moich braci w wierze.