Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

„Duch święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię”. Z pewnością najtęższe rabinackie głowy długo zastanawiałyby się, co te słowa mają oznaczać i jak mogą być zrealizowane. Spekulować można było w nieskończoność.

Dla Maryi zaś ważne jest tylko jedno: tego chce Bóg! Skoro tak, to jest to dobre dla Niej, dla innych, dla świata. „Oto ja służebnica /a właściwie niewolnica/ pańska” – ta odpowiedź oddaje postawę Maryi całkowitego zaufania i zdania się na Boga i Jego plan. Niech Patronka Adwentu uczy nas takiego bezgranicznego przylgnięcia do Ojca i Jego woli.

 

Przeczytaj również >>Co mi dasz Mikołaju?<< - Eweliny Gładysz.