Bracia: Pismo poddało wszystko pod władzę grzechu, aby obietnica dostała się dzięki wierze w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą. Do czasu przyjścia wiary byliśmy poddani pod straż Prawa i trzymani w zamknięciu aż do przyszłego objawienia się wiary. Tym sposobem Prawo stało się dla nas wychowawcą, który miał prowadzić ku Chrystusowi, abyśmy dzięki wierze uzyskali usprawiedliwienie. Gdy jednak wiara nadeszła, już nie jesteśmy poddani wychowawcy. Wszyscy bowiem przez wiarę jesteście synami Bożymi – w Chrystusie Jezusie. Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie. Jeżeli zaś należycie do Chrystusa, to jesteście też potomstwem Abrahama, dziedzicami zgodnie z obietnicą.

 

Przestrzeganie prawa, posłuszeństwo to oczywiście bardzo ważne wartości, które powinny stanowić kręgosłup moralny każdego z nas. Jednak w życiu duchowym są to tylko narzędzia, dzięki którym mamy zbliżyć się do Chrystusa. Nawet najdoskonalsza gorliwość, skrupulatne przestrzeganie wszystkich praw nie stanowią prawdziwego sedna chrześcijaństwa, którym jest całkowite otwarcie naszego serca, rzeczywista miłość…

Chciejmy zapytać dziś siebie, z jakiego powodu jestem w Kościele. Czy nawet jeśli jestem zaangażowany w różne wspólnoty kościelne, czytam prasę katolicką, często odwiedzam portale chrześcijańskie to jest to zawsze powiązane z prawdziwą komunią z Panem Bogiem, z prawdziwym otwarciem mojego serca na potrzeby drugiego człowieka?

Oby chrześcijaństwo nie stawało się dla nas swego rodzaju sposobem na wygodne życie, grą pozorów…