Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Jezusem byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok, a natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: "Kość jego nie będzie złamana". I znowu w innym miejscu mówi Pismo: "Będą patrzeć na Tego, którego przebili".

 

Znana nam scena z Golgoty. Otwarte Serce. Przebity bok.

Pomyśl: żołnierz otworzył włócznią bok Jezusa już po śmierci. Ta Rana nigdy się nie zagoi, bo organizm już nie żyje, już nie wytworzy ciał, które ranę zabliźnią. Ta Rana zawsze będzie dla nas otwarta, zawsze możemy z nadzieją podejść i strumienie zmiłowania i łaski zawsze będą na nas spływały, bo nigdy ta rana się nie zagoi, nigdy nie zamknie, bo Jezusowy organizm już nie zabliźni tej rany.

Ileż nadziei płynie z tej prawdy! Bok zawsze otwarty. Miejsce, gdzie złożyć możemy i zamknąć wszystko! Radości i smutki, zwycięstwa i upadki. To otwarte Serce jest gorejącym ogniskiem Miłości. Spali to, co słabe, a rozpali to, co gorliwe i dobre.

A Twoje serce jest gorejącym ogniskiem miłości? Pozwalasz, aby Jezus Swoja miłością rozpalił Twe wnętrze?

I jeszcze jedna myśl: Jezus ukazuje nam Serce, przebity bok i mówi: oto jest Serce, które tak bardzo ludzi umiłowało! Ale zarazem prosi i woła: daj mi serce swoje! W tej postawie i z tymi myślami stańmy dziś na Kalwarii i wraz z Maryją i św. Janem ofiarujmy nasze serca temu Sercu, które jest odwiecznym upragnieniem świata, nawet wtedy jest, gdy świat o tym upragnieniu nie wie i nie myśli.