Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę".

 

Jak wielka musiała być wiara ludzi, którzy przyprowadzili głuchoniemego do Jezusa. Przyprowadzili go z wiarą, bo bardzo ufali, że Jezus go uzdrowi.

Głuchoniemy to człowiek, który nie słyszy i nie mówi. Czuje dotyk i zapach oraz widzi. Czy zdawał on sobie sprawę jakie będą skutki spotkania z Nazarejczykiem? 

Jego wiara i wiara innych ludzi troszczących się o niego sprawiła, że spotkanie z Jezusem zmieniło jego życie.

Spotkać Jezusa to poczuć Jego obecność, Jego dotyk, usłyszeć Jego słowa i się na Niego otworzyć. 

Kiedy coś otwieramy to robimy to w jakimś celu: drzwi aby wyjść, okno aby poczuć świeże powietrze, lodówkę aby coś zjeść, urodzinowy prezent aby mieć radość. Każde otwarcie przedmiotu ma jakiś cel. 

Można też otworzyć serce na Boga i na drugiego człowieka. Głuchoniemy odszedł uzdrowiony i z otwartym sercem. Mógł słuchać teraz Jezusa, mówić o Nim i życiem dawać świadectwo swojej wiary.

A Ty? Czy spotkałeś Jezusa? Czy poczułeś Jego dotyk?