Jezus powiedział do swoich apostołów: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy”.

 

Dzisiejsza Ewangelia może po ludzku przerażać swoim opisem tego, co czeka osoby wierzące w Boga. Pan Jezus mówi, że posyła nas jak owce między wilki. Wilk to ktoś zły. Owce natomiast są dobre i wydają się być bezbronne wobec wilków. Grozi im ciągłe niebezpieczeństwo, a nawet śmierć. 

Jezus nie obiecał nam, że wiara w Niego będzie prosta. Będziemy spotykać się z drwinami ze strony kolegów, przyjaciół lub innych osób, wśród których uczymy się czy pracujemy. To są właśnie takie wilki, które będą na nas czyhać, aby zniszczyć naszą wiarę w Jezusa. 

Jednak my, posłani przez Boga, Jego owce, nie jesteśmy bezsilni. Mamy swojego Pasterza, Jezusa, który nieustannie się nami opiekuje. Jeśli zaufamy Jezusowi, oddamy Mu swoje życie, Jego Duch będzie z nami i będzie nami kierował. Nic nam nie grozi. A na samym końcu czeka nas wielka nagroda – zbawienie. Czy może być coś lepszego?

Panie, wejdź w moje życie, kieruj nim, niech Twój Duch prowadzi mnie każdego dnia. Chcę codziennie rozpoczynać dzień słowami: Jezu, ufam Tobie.