W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».

 

Pan Bóg zna nas bardzo dobrze: nasze serca, nasze umysły. Wie, że tylko najprostsi i najpokorniejsi będą w stanie przyjąć prawdę o królestwie niebieskim bez analizowania, naukowych dyskusji. Sercem, nie umysłem. Nie było żadnego przypadku w wyborze tych, którzy byli świadkami narodzin Jezusa. W wyborze uczniów Jezus nie potrzebował mędrców. Wiedział, co się stanie. Zaczną się analizy..., podejrzenia, kalkulacje. A przecież to, co miał wszystkim do przekazania, było tak niezwykłe, że aż nie do przyjęcia, a więc żaden zbyt światły umysł nie był w stanie takich prawd przyjąć.

A jak jest z Wami? – podejmijcie wyzwanie i uwierzcie we wszystko, co mówi Jezus. Bez analiz, bez powątpiewania. Zaufajcie słowom: kto ma dwie suknie, niechaj jedną da temu, kto jej nie ma. Odważcie się. Zwróci się podwójnie.