Jezus powiedział do swoich uczniów: «Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?”. Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony».

 

„Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was”.

Trudno oprzeć się pierwszemu wrażeniu, że mamy tutaj do czynienia z pewnym paradoksem. Na dodatek Jezus podkreśla – „Jednakże mówię wam prawdę”. Paradoksem jest to, że Jezus wskazuje na swoje odejście (najpierw poprzez mękę i śmierć) jako coś pożytecznego. My najczęściej, myśląc o odejściu Jezusa, mamy na myśli Jego wniebowstąpienie. 

Jednak to odchodzenie rozpoczęło się już w momencie pojmania w ogrodzie Oliwnym, a jego dopełnieniem stała się bolesna męka i śmierć na krzyżu. I właśnie to bolesne odejście przyniosło nam największy pożytek, dar – odkupienie, zgładzenie wszystkich grzechów oraz pojednanie nas z Ojcem. Odtąd mamy na nowo przystęp do Ojca, naszego Stworzyciela. 

Zesłanie Ducha Świętego było ukoronowaniem zbawczego planu Boga Ojca. Odkupienie dokonane przez Chrystusa ma trwać i owocować, a Duch Święty ma nam pomagać i strzec nas, abyśmy nie utracili sprzed oczu darów odkupienia. Duch Święty poprzez swoje natchnienia ma nas prowadzić przez życie do wieczności, abyśmy w swoim czasie zajęli miejsce, które poszedł przygotować nam Jezus.