Lecz On im odpowiedział: Wy dajcie im jeść! Rzekli Mu: Mamy pójść i za dwieście denarów kupić chleba, żeby im dać jeść? On ich spytał: Ile macie chlebów? Idźcie, zobaczcie! Gdy się upewnili, rzekli: Pięć i dwie ryby. Wtedy polecił im wszystkim usiąść gromadami na zielonej trawie. I rozłożyli się, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości. i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb. A tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn.

 

     Ewangelia ta dotyczy kwestii wiary i zaufania. Można powiedzieć, że sytuacja była bardzo trudna. Tłum głodnych ludzi, którzy cały dzień słuchali Pana Jezusa; byli zapewne całymi rodzinami i bardzo prawdopodobne, że tak się zasłuchali, że zapomnieli o jedzeniu, o swoich troskach... A ciało dopomina się o swoje. Co tu robić? Możliwe, że uczniowie byli trochę wystraszeni tłumem zgłodniałych ludzi. Możliwe, że i sami byli głodni i zmęczeni. A tu, w takim trudnym momencie Pan Jezus nieoczekiwanie mówi: WY dajcie im jeść. Nie JA, tylko WY. Macie malutko, sami z siebie nie nakarmicie tego tłumu, ale dajcie wszystko, co macie, a Ja dokonam reszty. Tylko dajcie wszystko, zaufajcie Mi i wierzcie. Będzie dobrze. 

    Oto dobry Pasterz. 

    I jeszcze zebrali i zobaczyli dwanaście pełnych koszów ułomków. 

 

Inne komentarze Eli i Benia