Udał się więc tam, usiłował zdobyć miasto i obrabować je, to mu się jednak nie powiodło, gdyż mieszkańcy miasta poznali jego zamiary. Stanęli do walki przeciwko niemu, a on musiał się wycofać. Z wielkim smutkiem powrócił stamtąd i udał się do Babilonu. Do Persji przybył do niego jakiś posłaniec z wiadomością, że pobite są te wojska, które były wysłane do ziemi judzkiej; przede wszystkim wyruszył Lizjasz na czele ogromnego wojska i został przez nich pobity; oni zaś stali się naprawdę mocni dzięki broni, wojsku, a także dzięki wielkim łupom, które zabrali pobitemu wojsku; zburzyli ohydę, którą wybudowano na ołtarzu w Jerozolimie, świątynię wokoło otoczyli wysokimi murami jak poprzednio, a także jego miasto Bet-Sur. Gdy król usłyszał o tych wypadkach, zdumiał się i przeraził do tego stopnia, że padł na łoże i ze smutku się rozchorował, bo nie tak się stało, jak sobie życzył. Przez wiele dni tam przebywał, gdyż przyszedł na niego ciężki smutek i nawet pomyślał, że umrze. Przywołał więc wszystkich swoich przyjaciół i powiedział do nich: Sen odszedł od moich oczu, a troska gniecie me serce; powiedziałem więc w swoim sercu: Doszedłem do tak wielkiej udręki i niepewności, w jakiej obecnie się znajduję, a przecież w używaniu swej władzy byłem łaskawy i miłosierny. Teraz jednak przypominam sobie całe zło, którego dopuściłem się w Jerozolimie. Zabrałem bowiem wszystkie srebrne i złote naczynia, które tam się znajdowały, i bez przyczyny wydałem rozkaz, aby wytępić wszystkich mieszkańców ziemi judzkiej. Wiem, że dlatego właśnie spotkało mnie to nieszczęście, i oto od wielkiego smutku ginę na obcej ziemi.

 

Czy potrafię patrzeć dalej i widzieć więcej niż moje dziś? Czy w moim życiu nie jestem, podobnie jak król Antioch ze swoim wojskiem, nastawiony tylko na zdobywanie łupów, czy nie jestem ukierunkowany tylko na zwycięstwo?

Uczmy się każdego dnia widzieć sens w czynieniu dobra i odkrywaniu prawdy. Chciejmy tak prowadzić swoje życie, by rzeczywiście była to ziemska pielgrzymka do świętości! Niech każdy mały gest, każdy pojedynczy uśmiech przybliża nas do Boga. Niech nasze postępowanie potwierdza, że nie jesteśmy skoncentrowani tylko na sobie, tylko na swoich potrzebach i marzeniach. Jeśli rzeczywiście chcemy być prawdziwymi chrześcijanami, to powinniśmy ciągle rozwijać w sobie zdolność zauważania drugiego człowieka. Uczmy się odkrywać piękno w obdarowywaniu dobrem naszych najbliższych i nie tylko…