Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

 

Jedną z pierwszych modlitw, jakiej się nauczyliśmy, była Modlitwa Pańska. Wypowiadamy w niej słowa „bądź wola Twoja”. Często chcemy jednak realizować nasze przyziemne pragnienia, bycia kimś, posiadania czegoś. Prosimy też o inne rzeczy.   Boimy się poznać wolę Bożą, a tym bardzie boimy się ją wypełniać. A przecież Bóg jest miłością „Deus Caritas est”. Miłość nie może nam wyrządzić krzywdy,  dlaczego więc mamy opory w wypełnianiu woli Bożej ?

„Bądź Wola Twoja”.  Jezus nie chce naszego potępienia, naszego nieszczęścia, ale chce dla nas jak najlepiej.   Dlatego uczy nas wypełniać wolę Swojego Ojca, wolę Boga. Po to  właśnie przyszedł na świat, wypełnić, jak słyszeliśmy wolę Tego, który Go posłał. Chce,  by ze wszystkiego, co dał Mu Ojciec, niczego nie stracił, ale żeby Go wskrzesił w dniu ostatecznym. I Jezus pozostaje z nami jako Chleb żywy, byśmy karmiąc się Nim, potrafili realizować wolę samego  Boga.