W roku śmierci króla Ozjasza ujrzałem Pana zasiadającego na wysokim i wyniosłym tronie, a tren Jego szaty wypełniał świątynię. Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma zakrywał swą twarz, dwoma okrywał swoje nogi, a dwoma latał. I wołał jeden do drugiego: «Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały». Od głosu tego, który wołał, zadrgały futryny drzwi, a świątynia napełniła się dymem. I usłyszałem głos Pana mówiącego: «Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?» Odpowiedziałem: «Oto ja, poślij mnie!»

 

Kiedy stajemy przed Przenajświętszym Bogiem, mamy świadomość naszych braków i niedoskonałości, naszych grzechów i wad. Jego doskonałość z pewnością wzmaga w nas przekonanie, że wobec Jego Doskonałości jesteśmy marnym prochem i pyłem. A pomimo tego On chce nas posłać, byśmy ogłaszali, jak bardzo kocha każdego człowieka, jak bardzo na każdym z nas Mu zależy. I dlatego pierwszym imieniem Boga jest Miłość.