Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

 

Odnalazłem w Biblii fragment, który pozostawił we mnie ślad. Ten fragment mówi o czymś tragicznym dla człowieka, a szczególnie dla kogoś, kto doświadczył miłości Ojca i czuje się Jego dzieckiem. Jest to fragment z pierwszej księgi Starego Testamentu zatytułowany: "Boże postanowienie zagłady". Czytamy w nim: "Kiedy zaś Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich jest wciąż złe, żałował, że stworzył ludzi na ziemi, i zasmucił się". Dla mnie osobiście SZOK! Musieliśmy nieźle nabruździć jako stworzenia, że TATĘ ogarnęło takie uczucie.

Sam jestem ojcem. Czasami siedzę w nocy i myślę, jak to możliwe, że dziecko wraca do domu, a na ustach wulgaryzmy "z górnej półki". Przecież w domu nie mógł tego słyszeć... Powtarza po kolegach, naśladuje koleżanki... Mój ukochany syn. Wtedy proszę Boga o opiekę nad nim. Wiem, że świat gnije na naszych oczach. Obserwuję to, co dzieje się wokół. Nie jest dobrze.

Pytam często, czy tak było od samego początku, od momentu, w którym dzieci, Adam i Ewa, również posłuchali węża. Od tej chwili lawinowo rozlała się zgnilizna moralna i wszelkie piekielne bagno. Wtedy Bóg żałował, że stworzył ludzi na ziemi i chciał zagłady swoich dzieci. Widział, jak się męczą po swoim wyborze. I być może jako Ojciec siedział zmartwiony, by wymyślić swój własny plan zbawienia – ratunkowy plan dla swoich zwiedzionych przez złego i zagubionych dzieci. Genialny i nieprawdopodobny plan zbawienia. I przeżywam kolejny SZOK! Kołem ratunkowym dla człowieka staje się Jego umiłowany Syn. Boże mój! Jak to możliwe? Jak bardzo nas kochasz! Jak bardzo pragniesz naszego szczęścia! Dla mnie jako ojca jest to totalnie niezrozumiałe. Przenigdy nie byłbym w stanie posłać na śmierć swojego umiłowanego dziecka, by ocalić kogokolwiek. Nawet jeśli wiem, że jest Zmartwychwstanie. Nawet jeśli wiem, że będzie żył, że pokonana śmierć. Tylko Ty, Ojcze – Najdoskonalsza Miłości, mogłeś tego dokonać. Tylko Ty, Tato byłeś gotów wymyślić ten Boski plan. Tylko Ty, Ojcze do szaleństwa ukochałeś człowieka.

ALLELUJA – ODDAJĘ TOBIE CZEŚĆ!

"Gdyby Pan nie był po naszej stronie
Kto by pozostał?
Kto by pozostać mógł?
Jesteśmy wolni - wznosimy dłonie
Aby pozostać,
Aby trwać przy Tobie!
Alleluja - Panie przyjdź królestwo Twoje,
Alleluja - oddajemy Tobie Cześć!"

"Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony."