Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to dwunastu wysłał Jezus i dał im takie wskazania: «Idźcie do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie».

 

Często czuję się niepewnie wobec misji powierzonej mi przez Jezusa. Staję bezsilny wobec ludzkich chorób i słabości, opuszczam bezradne ręce wobec ludzkiej śmierci. Zawstydza mnie trąd moich grzechów i wciąż nie umiem znaleźć równowagi pomiędzy: wart jest robotnik swej zapłaty a „darmo otrzymaliście i darmo dawajcie”. Napełnia mnie lękiem widok pustoszejącego seminarium i zmniejszająca się liczba robotników posłanych na żniwo Pańskie. Wytrwale wołam do Pana, aby wyprawił robotników na żniwo swoje... – czy uczyniłem już wszystko?

Kiedy czytam ten dzisiejszy fragment, myślę, że popełniam jakiś błąd... Jezus mówi wprawdzie, że robotników jest mało, ale pierwsze, na co kieruje moją uwagę, to wielkość żniwa! Popatrzcie, jak wielkie jest żniwo! To wielkość żniwa, na które posyła nas Pan musi rozświetlić moje oczy – nie strach, nie lęk, nie poczucie bezradności mają wyznaczać rytm mojej modlitwy, ale wspaniałość żniwa, niezwykłość królestwa, które mam głosić. Żniwo jest wielkie! A Tym, który posyła, jest Bóg, Pan żniwa, źródło wszelkiej siły, fundament każdej wierności, początek każdego powołania! Nie bój się!