W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?” I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

 

„Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi”. Jezus od początku był znakiem sprzeciwu. Sprzeciwu dla tych, którzy nie mogli znieść Prawdy, bo żyli w kłamstwie. Zauważmy, że od swojego narodzenia Jezus wywoływał sprzeciw, niepokój u tych, którym zabrakło czystości serca, intencji, myśli, postaw, którzy widzieli w Jezusie zagrożenie dla siebie, swojej pozycji, sposobu życia.

Nie dość na tym, On wyjaśniał prostym ludziom znaczenie Pism, tłumaczył wersety dotyczące Mesjasza, a czynił to w sposób niebywały, odmienny od dotychczasowego. Mówił o Bogu jako o swoim Ojcu, ukazując nowe Jego oblicze jako Boga Miłości i Miłosierdzia. Zmieniał znaczenie nakazów danych Izraelowi od Boga przez Mojżesza.

Jezus nazywał rzeczy po imieniu, wyciągał na światło dzienne, ukazywał Prawdę, poruszał sumienia, dotykał serc. On – Światłość, raził ich oczy swoją czystością, która na tle ich brudów była dla nich nie do wytrzymania. Oślepiała. Zamiast oczyścić swoje serca i dusze, woleli zgasić to przedziwne Światło, jakim był Jezus.

My dzisiaj idziemy śladem Jezusa. Przyjęliśmy Go do swojego serca. Przyjęliśmy dar Ojca – Miłość. Zostaliśmy złączeni z tą Miłością, czyli z Jezusem. Poprzez Jego życie mamy tę Miłość poznawać, starać się nią żyć, by z czasem doskonale się z nią połączyć, zespolić, zjednoczyć. Bóg oczekuje przyjęcia Jezusa i wszystkiego, co ze sobą niesie, jako swojego życia.

My mamy stać się Miłością, my mamy stać się Czystością, my mamy stać się Prawdą. Przyjmując Jezusa, przyjmujemy wszystkie tego konsekwencje. A więc również gotowość na to, że będziemy tak traktowani, jak nasz Pan i Zbawiciel.