Jezus udał się w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i chciał, żeby nikt o tym nie wiedział, nie mógł jednak pozostać w ukryciu. Zaraz bowiem usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego. Przyszła, padła Mu do nóg, a była to poganka, Syrofenicjanka z pochodzenia, i prosiła Go, żeby złego ducha wyrzucił z jej córki. I powiedział do niej Jezus: «Pozwól wpierw nasycić się dzieciom, bo niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». Ona Mu odparła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta pod stołem jedzą okruszyny po dzieciach». On jej rzekł: «Przez wzgląd na te słowa idź; zły duch opuścił twoją córkę». Gdy wróciła do domu, zastała dziecko leżące na łóżku; a zły duch wyszedł.

 

Intuicyjnie dotarła do Jezusa, kiedy jej córka potrzebowała pomocy. Mowa o Syrofenicjance. Nie znamy jej imienia oraz imienia opętanej córki. Określenie „Syrofenicjanka” wskazuje jedynie na pochodzenie z rejonu Fenicji, która w czasach Chrystusa była częścią rzymskiej prowincji Syrii. Owa kobieta, pomimo tego, że była poganką, wierzyła głęboko w moc Jezusa. Odpowiedź, która pada z ust Jezusa, może na początku lekko szokować, jednak nie ma w niej ani grama pogardy. Jezus posłużył się typowym obrazem z codziennego życia, aby uświadomić kobiecie, że to Żydom przysługuje pierwszeństwo w korzystaniu z Jego uzdrowicielskiej mocy.

Odpowiedź kobiety uzewnętrznia jej wiarę i nadzieję, że otrzyma od Niego pomoc. Nie zawiodła się. Bóg pragnie poprzez to wydarzenie pokazać, że każdy, kto w Niego wierzy i kto otworzy się na Jego miłość, zaufa Mu, dozna od Niego miłosierdzia.