Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi. I natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. Idąc dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi i poszli za Nim.

 

„Pójdźcie za mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”. Ta krótka zachęta, a jednocześnie obietnica wpłynęła na zmianę dotychczasowego kursu życia kilku młodych mężczyzn, a za sprawą ich decyzji może nawet tysięcy czy milionów, na których mieli mniej lub bardziej bezpośredni wpływ.       

Nie byli oni jakimiś nieudacznikami, którzy nie bardzo wiedzieli, co ze sobą zrobić! Co więc takiego musiało się stać, że nagle zostawili swoje dotychczasowe, prawdopodobnie całkiem intratne zajęcie i zdecydowali się pójść w nieznane, aby zajmować się fachem, o którym nie mieli pojęcia?

Prawdopodobnie musiał w nich być jakiś rodzaj tęsknoty, głodu za czymś wielkim, niezwykłym. Może zdawali sobie sprawę z pewnej przyziemności swoich dążeń? Tak czy inaczej nie mogli sobie zdawać sprawy, jak daleko od rodzinnego Kafarnaum, nie tylko w sensie geograficznym, zaprowadzi ich zgoda na pójście za Panem.

Obyśmy i my wzywani przez Pana do mniejszych i większych zadań w Jego Kościele umieli zawsze wielkodusznie odpowiedzieć na Jego zaproszenie. Amen.