Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać. Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?». Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».

 

Święty Marek Ewangelista po raz kolejny zapowiada mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa, ale mówi również o zmartwychwstaniu, które ma nastąpić po trzech dniach. Zapowiada to przed sceną, kiedy to Jezus ukaże się jako Mesjasz, czyli zbawca każdego człowieka. I właśnie w ten sposób Chrystus uświadamia, a może bardziej koryguje błędne oczekiwania ludzi, którzy wyczekują Mesjasza do rozwiązania kwestii politycznych.

Ale z tego, co czytamy w Ewangelii, oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać… Dlaczego? Być może dlatego, że nie chcieli zmienić swoich marzeń, oczekiwań, planów, swojego dotychczasowego życia. Zmiana zawsze powoduje wysiłek. Tak bywa i z nami – nie zawsze jest nam po drodze zmiana naszego życia, myślenia i postępowania. A Chrystus właśnie od nas oczekuje nieustannego dynamizmu życiowego, również w wierze. Nie możemy się zatrzymać w wierze. Zatrzymanie się oznacza powolne cofanie się… A wiara w Tego, który nas Zbawia, oczekuje i potrzebuje nieustannego rozwoju.

I wreszcie dochodzimy do sedna dzisiejszej Ewangelii. Jeśli kto chce być pierwszy, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich. Chrystus wskazuje nam na pokorę wypływającą z serca człowieka. Siostry i Bracia, te słowa tak dawno wypowiedziane, są nadal aktualne. Czy i my nie należymy nieraz do tych, którzy w życiu codziennym kłócą się, zabiegają o to, by być największymi, pierwszymi? 

Nieraz się zdaje, że to pragnienie bycia pierwszym jest niejako wrodzone. Ale prawdziwa władza nie polega na zajmowaniu pierwszych miejsc, na panoszeniu się, ale na byciu pierwszym dla innych, zwłaszcza dla tych, którzy potrzebują pomocy i wsparcia… Dobrze to rozumiał bł. Stefan kard. Wyszyński, pisząc tak: Przestańmy nareszcie kręcić się wokół siebie, a pomyślmy o niesieniu pomocy innym. Światu potrzeba więcej wrażliwych serc i mniej zimnej stali. Starajmy się przezwyciężać pychę tego świata, wprowadzając w życie Miłość Chrystusa, bo to ona zwycięża świat. A Bóg zajmie się resztą…