Bracia: Nie przyszliście do namacalnego i płonącego ognia, do mgły, do ciemności i burzy ani też do grzmiących trąb i do takiego dźwięku słów, iż wszyscy, którzy go usłyszeli, prosili, aby do nich nie mówił. A tak straszne było to zjawisko, iż Mojżesz powiedział: "Zatrwożony jestem i drżę". Wy natomiast przyszliście do góry Syjon, do miasta Boga żywego – Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste zgromadzenie, i do Kościoła pierworodnych, którzy są zapisani w niebiosach, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy już doszli do celu, do Pośrednika Nowego Testamentu – Jezusa, do pokropienia krwią, która przemawia mocniej niż krew Abla.

 

Jezu, pomóż mi wyzwalać się z rutyny w wierze. Jednym z większych niebezpieczeństw życia, a tym samym i wiary jest przyzwyczajenie. Doświadczenie uczy, że można się przyzwyczaić do wszystkiego: do piękna i do niebezpieczeństwa. Przyzwyczajenie jest niebezpieczne, ponieważ usypia czujność. A może właśnie potrzebuję takiego Mojżeszowego przerażenia i drżenia?

Jezu, uwolnij mnie od uśpienia w wierze, od rutyny w miłości, od przyzwyczajenia w życiu.