Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

 

Serce, które nie potrafi przebaczyć, cierpi. Mack - to bohater powieści Williama P. Young pt. “Chata”. Podczas rodzinnych wakacji zostaje porwana Missy, najmłodsza córka Macka. Ślad po porwanej Missy urywa się w zaszytej na odludziu, opuszczonej chacie. Tak rozpoczyna się ogromny dramat ojca, który nie może pogodzić się m.in. z poczuciem winy oraz przebaczenia oprawcy. Po czterech latach od tamtego wydarzenia Mack dostaje tajemniczy list z zaproszeniem do chaty, gdzie prawdopodobnie popełniono zbrodnię. Wnioskuje, że napisał do niego sam... Bóg. Wbrew rozsądkowi Mack postanawia pojechać do chaty i zmierzyć się ze swoimi największymi koszmarami. Spędza w chacie weekend. To, co tam przeżywa, radykalnie odmienia jego życie. Potrafi przebaczyć mordercy.

Oczywiście powieść Williama P. Younga nie jest traktatem teologicznym, a treści w niej ukazane nie należy przyjmować jako prawd dogmatycznych. Jest to raczej opowieść o relacjach człowieka z Bogiem, o dylematach, jakie w obliczu Najwyższego można rozwiązać.

Mack doświadczył trudnej sztuki przebaczenia. W przytoczonej perykopie biblijnej Jezus pragnie pokazać uczniom, na czym polega prawdziwe przebaczenie. Dla pobożnego wyznawcy judaizmu przebaczenie mogło ograniczyć się do czterech razy. Już wtedy uważano to za niezwykłą wspaniałomyślność. Jezus, znając doskonale panujące zwyczaje na pytanie Piotra: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” odpowiada: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”. Piotr i tak podwyższył o trzy razy proponowane przebaczenie, dlatego wydawało mu się, że to szczyt możliwości ucznia Jezusa. Odpowiedź Jezusa musiała go zaskoczyć. Siedemdziesiąt siedem razy to praktycznie zawsze. Tak uczy Mistrz.

W swojej wypowiedzi Jezus przeciwstawił starotestamentalną nienawiść do przebaczenia. Lamek, kolejny biblijny syn Adama i Ewy, tak mówi do swoich żon: „Słuchajcie, co wam powiem, żony Lameka. Nastawcie ucha na moje słowa: Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko - jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!” (Rdz 4, 23-24). Światu zemsty reprezentowanego przez starotestamentalne prawo, Jezus przeciwstawia bezgraniczne przebaczenie. Obrazuje to w przypowieści. Sługa jest winien wobec swego Pana niebagatelną kwotę: „był winien dziesięć tysięcy talentów”. Po przeliczeniu na wagę złota lub srebra wynosiła ona ok. 340 ton. Tak! 340000 kg złota lub srebra. Niewyobrażalna kwota dla zwykłego śmiertelnika. Zrozumiała jest jego błagalna prośba o oddłużenie (przecież spłata nie wchodziła w jego możliwości). Pan daruje mu ten ogromy dług. Oddłużony sługa okazuje się jednak bezlitosny wobec swojego dłużnika, który winien mu był dosłownie „parę groszy” wobec ogromu jego zadłużenia. Za takie potraktowanie swojego dłużnika został ukarany przez króla. On, który doświadczył ogromu miłosierdzia, powinien sam zacząć świadczyć miłosierdzie. Doznając tak wielkiej łaski, powinien sam przebaczać innym.

Św. Jan Złotousty tak skomentuje to wydarzenie: „Patrz na nieskończoność Bożej miłości. Sługa prosi tylko o przedłużenie terminu, otrzymuje zaś więcej, niż prosił: odpuszczenie i darowanie całego długu. Bóg od początku chciał dług darować, ale nie chciał, aby to było wyłącznie Jego darem. Również grzesznik swoją prośbą miał się do tego przyczynić. Grzesznik wiedział, co otrzymał, znał wielkość darowanego długu. A jednak zachował się w sposób niegodny człowieka, któremu Bóg odpuścił grzechy” (por. Św. Tomasz z Akwinu, Ewangelia Ojców Kościoła, W drodze 2011, s. 248-249).

Jezus podkreśla, że przebaczenie, jakim człowiek powinien darzyć drugiego człowieka, ma płynąć z serca. To przebaczenie ma być szczere. Tylko wtedy będzie miłe Bogu. Przebaczenie jest łaską i aktem woli, a nie uczuciem. Powinniśmy się modlić o umiejętność przebaczenia. Pomimo tego, że może w życiu doświadczyłeś konkretnego zła od drugiego człowieka, to nie chcesz mu odpłacać złem za zło, bowiem zło zawsze rodzi zło.

Jeśli chcemy być szczęśliwi, musimy nauczyć się przebaczać. Pomocą w tej trudnej sztuce jest Duch Święty.

 

W każdy wtorek o 20:00 audycja >>Dzień Kobiet<< w Radio Profeto. Zapraszamy!