Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie odważył się podnieść na Niego ręki. Wrócili więc strażnicy do arcykapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: Czemuście Go nie pojmali? Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak ten człowiek przemawia. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze zwierzchników lub faryzeuszów uwierzył w Niego? A ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty. Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego: Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw przesłucha, i zbada, co czyni? Odpowiedzieli mu: Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj, zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei. I rozeszli się - każdy do swego domu.

 

Zamieszanie, sensacja, szum medialny - mimo iż nie było wówczas Internetu, telewizji, szum narastał. I oburzenie. I mnóstwo emocji i napięcia; dużo się dzieje! Aż gęsto od emocji. Tu ludzie słuchający nauk Jezusa, nazywają Go prorokiem i Mesjaszem. I kłócą się o miejsce Jego urodzenia, bo od tego zależy, Kim On jest. Tam znowu faryzeusze na odległość stwierdzają, że to z pewnością jakiś mąciciel, dlatego też chcą Go pojmać. I wysyłają strażników, by Go pojmali.

A strażnicy - zasłuchali się w słowa Mistrza tak, że nie tylko nie wykonali polecenia swoich mocodawców, ale - zasłuchani, zachwyceni, stwierdzają, że nikt, nigdy tak nie przemawiał jak On. Strażnicy, którzy mieli Go pojmać, sami złapali się w sieci Jego słów. W uczonych w Piśmie narasta wściekłość i frustracja do tego stopnia,że uniemożliwia im logiczne myślenie w dialogu z Nikodemem. Łapią go za słówka, a jak nie znajdują odpowiedzi, odwracają się i kończą dyskusję.

A przecież wystarczyło posłuchać Pana….