Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».

 

Trzeba sobie jasno powiedzieć: postąpiła nierozsądnie... Nawet nieodpowiedzialnie! Należało zatrzymać pieniądze – choćby jeden pieniążek, pół grosza. Być może nawet obydwa... – przecież to było wszystko, co miała na utrzymanie! A na pewno nie należało dawać tego do skarbony świątynnej – zaradni i syci kapłani z pewnością potrafią bez jej jednego grosza zatroszczyć się nie tylko o swoje potrzeby, ale również o potrzeby świątyni i biednych. Należy to jasno powiedzieć, postąpiła nierozsądnie...

A może wiedziała o Bogu coś więcej..., więcej nawet niż syci i zaradni kapłani. Na przykład to, że On nigdy nie przeoczy tych, którzy nierozsądnie wszystko postawili na Niego...