Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę! Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych.

 

Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych. Dosyć groźnie brzmią te Jezusowe słowa. Powstaje tu jednak pytanie: kto decyduje o wybraniu? Z przypowieści o uczcie weselnej wynika, że to sami zaproszeni ostatecznie odrzucili możliwość udziału w uczcie weselnej. Oni więc, mimo bycia powołanymi, zadecydowali o tym, że nie stali się wybranymi.

Być wybranym, to przyodziać strój weselny. Czym on jest? Jest to szata chrztu świętego, która umożliwia nam upodobnianie się naszego jedynego wzoru, do Jezusa Chrystusa, dosłownie przyobleczenie się w Niego (Rz 13,14). Nie traćmy więc czasu, lecz każdego dnia konsekwentnie przyoblekajmy naszą chrzcielną, godową szatę, tzn. upodabniajmy nasze myślenie, pragnienia, słowa i czyny do Jezusowych.

Wzywajmy pomocy Ducha Świętego, niech nas nieustannie wspiera w tym wchodzeniu na weselną ucztę naszego Króla, doskonaląc nasze przyodzianie się w Jezusa Chrystusa.