Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

 

Naśladowanie Jezusa wymaga od nas wyrzeczenia. Słowa dzisiejszej Ewangelii odnoszą się w szczególny sposób do osób poświęconych Bogu: kapłanów, zakonników i zakonnic. Pójście za Jezusem jest czymś niewątpliwie pięknym. Może przynieść wiele radości i satysfakcji. Ale jest także wyzwaniem trudnym, wymagającym rezygnacji z tego, co może dla większości z nas jest gwarantem stabilności i bezpieczeństwa: rodziny, domu, gwarancji finansowych. Syn Człowieczy był kimś, kto znajdował się w drodze. Głosił Dobrą Nowinę, idąc od jednej miejscowości do drugiej. To samo czynili Apostołowie. Ich misja nie zamknęła się wraz ze zmartwychwstaniem, ale ogarnęła wiele miejsc i narodów. Po zesłaniu Ducha Świętego otrzymali oni dary potrzebne do wypełnienia zadania, jakie Bóg postawił przed nimi. Pozostali Mu wierni i prawie wszyscy (z wyjątkiem św. Jana) osiągnęli palmę męczeństwa.

Jezus wciąż zaprasza wielu młodych ludzi: mężczyzn i kobiet, aby mieli odwagę do pójścia z Nim. Potrzebują w tym naszego wsparcia i modlitwy. Módlmy się za powołania i za powołanych, aby wytrwali w misji, do której powołuje ich Bóg.