W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie". I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

 

Jezus nieustannie daje nam wskazówki w codziennym czytaniu Słowa Bożego. Namawia nas, byśmy nie ustawali w prośbach kierowanych do naszego Ojca. Nie tłumaczy źródeł wszystkich cierpień na świecie. Kieruje nas wprost do Ojca, który z utęsknieniem oczekuje naszego powrotu.

Wiara tej kobiety, która ufna w Sprawiedliwość stojącą nad sędzią, pozwoliła jej przezwyciężyć jego oziębłość, powinna być dla nas przykładem. Jej upór i determinacja, można powiedzieć nawet beznadziejne zaufanie w moc owego sędziego, pozwoliła jej cieszyć się upragnionym błogosławieństwem obrony przed przeciwnikiem.

Ile w nas ufności w to, że Bóg przyjdzie nam z pomocą w trudnej chwili? Czy możemy sobie zasłużyć na takie bezzwłoczne traktowanie każdego z nas? Nie. To dzięki łasce możemy otwierać się na błogosławieństwa. Przyjmować je takimi, jakie zostały dla nas przygotowane.