Jezus przemówił tymi słowami: «Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz zaniedbaliście to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie zaniedbywać. Ślepi przewodnicy, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda! Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta».

 

Mocne jest dzisiejsze upomnienie Chrystusa… 

Ile jest we mnie z postawy uczonych w Piśmie i faryzeuszów obłudników? Czy nie skupiam się na pozorach, na tym, co ludzie o mnie powiedzą, jak mnie ocenią? Czy rzeczywiście moja relacja z Panem Bogiem jest żywa, piękna i miła Panu?

Bardzo łatwo można popaść w jakieś skrajności, jakieś swoje wyobrażenia czy taką trochę pobożność na pokaz. Bardzo łatwo można sobie wykreować swój obraz Boga, który nie będzie miał nic wspólnego ze świętością. Trzeba uważnie słuchać Bożego głosu i starać się zrozumieć, co Pan Bóg mówi poprzez Słowo, ale i poprzez zwykłych – zdawałoby się daleko od Niego – ludzi.

Moja śp. babcia Ania mówiła, że kłamstwo ma krótkie nóżki. Można oszukać wszystkich wokół, można samemu pogubić się we własnych zeznaniach, zacierając granicę pomiędzy prawdą i kłamstwem. Jednak Pana Boga nie da się oszukać. Ten, kto myśli, że Go przechytrzy, będzie mocno zaskoczony, a na próbę rehabilitacji w Bożych oczach może być już wtedy za późno…

Duchu Święty, przemieniaj, proszę, we mnie to, co ciągle jest moje, co jest uparte, krnąbrne i dwulicowe, co oddala mnie od Bożej miłości i co mi ją zniekształca. Proszę o czyste spojrzenie, o szczerość i prostolinijność w każdym aspekcie życia. Przemieniaj mnie, Panie, nieustannie!