Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni».

 

Dzisiejsze Ewangelia mocno mnie porusza. Pan Jezus jest oskarżany o szatańskie działanie…

Przecież to się dzieje dzisiaj! Przecież to rzeczywistość wielu naszych rodzin, naszych bliskich, sąsiadów, znajomych. W tak wielu sercach nie ma miejsca dla Jezusa, bo różnego rodzaju kłamstwa i grzechy zupełnie wypaczyły poczucie jakichkolwiek wartości i moralności. Jakże smuci się Boże Serce, patrząc na swoje dzieci, które wypierają się swojego Ojca, swojego Stwórcy, które za nic mają ofiarę Chrystusa, które zasłaniają się magicznym „teraz wszyscy tak robią” albo mówią, że w sumie to są wierzący, ale niepraktykujący…

Jeśli żyjemy w wewnętrznym nieładzie, w grzechu, to zdecydowanie trudniej nam odróżniać dobro od zła. Dlatego tak ważna jest praca nad sobą, dbanie nie tylko o to, co widzialne, ale nieustanna troska o swoje własne wnętrze, swoje życie duchowe. Tylko regularna modlitwa i życie sakramentalne mogą nam zapewnić wzrost duchowy. Jeśli sami się o to nie zatroszczymy, to niestety nikt za nas tej lekcji nie odrobi.

Jezu mój, prowadź mnie i pouczaj, bym w każdym miejscu i czasie wsłuchiwała się w Twoje Słowo. Pomóż mi, proszę, dokonywać właściwych wyborów, abym wzrastała w wierze i była autentycznym świadkiem Twojej miłości.

Maryjo, Matko Boża Różańcowa, ochraniaj mnie płaszczem Twej opieki i prowadź do Jezusa!