Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano przodkom: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi”. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie – ani na niebo, bo jest tronem Boga; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nawet jednego włosa nie możesz uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

 

Jan Brzechwa w wierszu „Kłamczucha” w sposób satyryczny obnaża prawdzie oblicze wielu ludzi. Niestety, kłamiemy jak z nut! No, aby nie uogólniać powiem: niektórzy często kłamią. Z niechęcią podchodzimy do osób, o których wiemy, że często rozmijają się z prawdą, białe nazywają czarnym, a czarne białym.

Jezus przestrzega przed krzywoprzysięstwem. Słowa Jezusa są wezwaniem do uczciwego życia, aby ono samo dawało gwarancję prawdziwości słów chrześcijanina. Jeśli będziemy mieli autorytet wśród innych, nie trzeba będzie szukać potwierdzenia prawdziwości tego, co mówimy, odwołując się do autorytetu Boga.

W Katechizmie Kościoła Katolickiego przeczytamy: „Jezus uczy, że każda przysięga zawiera odniesienie do Boga i że obecność Boga oraz Jego prawdy powinna być czczona w każdym słowie. Powściągliwość w powoływaniu się na Boga w mowie jest znakiem wielkiego szacunku dla Jego obecności, zaświadczanej lub podważanej w każdym naszym stwierdzeniu” (2153).

Prawdomówność to umiejętność chodzenia prostymi ścieżkami.