Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”. Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny".

 

„Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto.” W święto św. Teresy Benedykty od Krzyża czytamy ewangelię o pannach roztropnych i głupich (takie jest dosłowne tłumaczenie). Edyta Stein potrafiła wykorzystać dar inteligencji, by przekuć ją w mądrość, która jest poszukiwaniem, odkryciem i całkowitym przylgnięciem do jedynego skarbu trwającemu na wieczność jakim jest sam Bóg. Dla miłości Boga i drugiego człowieka oddała swe życie. Szeroko jej otworzono bramę prowadzącą na spotkanie Oblubieńca.

Nieroztropność zaś z dzisiejszej ewangelii, która jest wygładzeniem bardzo dosadnego oryginalnego określenia głupoty sprawia, że człowiek całkowicie gubi zdolność odkrywania tego, co jest życiem, co przemienia codzienność w kroczenie na spotkanie z uosobioną miłością – Jezusem Chrystusem.

Ile w nas roztropności, tzn. nieustannego odkrywania Boga w drugim człowieku i czynienia mu dobra, a ile głupoty prowadzącej do bezmyślnego i egoistycznego korzystania z życia bez zdolności odkrycia największego skarbu, jakim jest pełen miłości Bóg?

Duchu Święty, ucz nas prawdziwej mądrości prowadzącej do wejścia na ucztę weselną.