Ogromnie się weselę w Panu, dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, jak oblubieńca, który wkłada zawój, jak oblubienicę strojną w swe klejnoty. Zaiste, jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni sprawiedliwość i chwała wobec wszystkich narodów.

 

Być prawdziwie radosnym chrześcijaninem, walczyć z wszechobecną obojętnością to niełatwe, ale niezbędne zadania dla każdego z nas.

Ta radość powinna wypływać z pewności, że w swoim ziemskim pielgrzymowaniu nigdy nie jestem osamotniony, że jest ze mną Jezus, który „mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości”. Ta radość nie może być jednocześnie mylona ze spontaniczną wesołością wypływającą z pomyślnych okoliczności zewnętrznych.

Źródłem prawdziwej radości jest Jezus! Wesołość jest często chwilowa, oparta na lekkości, powierzchowności, niestety także na naiwności…

Jeśli chcemy zapytać siebie, czy rzeczywiście jesteśmy radosnymi chrześcijanami, to na początku spróbujmy poszukać odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy naprawdę zakochani w Jezusie?

Niech nasza prawdziwa radość, oparta na fundamentach wiary w Jezusa, w Jego zwycięstwo nad złem, nad śmiercią, rozszerza się wszędzie tam, gdzie dane nam jest mieszkać, pracować, odpoczywać… Pozwólmy, by zaistniały podstawy do tego, aby nazywano nas radosnymi świadkami Jezusa, świadkami nadziei na zbawienie!

Niech Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny, symbolizujące matczyną miłość do każdego człowieka, będzie źródłem potrzebnych sił do codziennej pracy nad stawaniem się radosnym chrześcijaninem, do umiejętności rozpoznawania Bożego działania.