To mówi Pan Bóg: «Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych».

 

Pan przybędzie do świątyni – tam, gdzie jest spodziewany i oczekiwany. Zapowiedź Malachiasza spełnia się właśnie dziś, w 40 dni po Bożym Narodzeniu. Ale ten Bóg, który „jest jak ogień złotnika”, który ma oczyszczać i przetapiać, przychodzi niesiony przez rodziców. Bezbronny, maleńki, ma przecież ledwie ponad miesiąc. W święto Ofiarowania Pańskiego ten Malachiaszowy tekst nabiera nowej głębi. Przypomina, że nawrócenie przychodzi często z niespodziewanej strony, inaczej, niżbym chciał. Nowość, młodość Boga musi być skonfrontowana z moimi przyzwyczajeniem, z tym, że „mi się wydaje”. Spotkanie z Bogiem, który jest najniższy, może prawdziwie przemienić, przetopić to, co we mnie jest najmniejsze – wszystkie słabości, które chowam po kieszeniach. Oto On prawdziwie może to oczyścić, by stało się trofeum Jego Miłości i Miłosierdzia.