W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: "Podnieś się na środek!" A do nich powiedział: "Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?" Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: "Wyciągnij rękę!" Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

 

Od kilku tysięcy lat człowiek ulega jednej z najgroźniejszych przypadłości duchowej: zatwardziałości serca. Chciałoby się powiedzieć, że mało uleczalnej... Swego czasu Bóg próbował naród wybrany przez 40 lat na pustyni by ugiąć jego twardy kark. Dziś coraz więcej ludzi wokół nas z przypadłością duchową, o której mowa zasiewa pułapki na chrześcijan – na religię, na wiarę w Boga, na tego samego Jezusa co czytamy w Ewangelii. Obawiam się, że nigdy nie było inaczej i długo inaczej nie będzie. A co na to JEZUS? Wiernie i pokojowo wypełnia wolę Ojca. Zna myśli wrogów i nie jest zachwycony ich zatwardziałymi sercami lecz czyni swoje. Nie ulega religijnemu szablonowi, religijnej sztampie, religijnym przepisom prawa. Dlaczego? Przecież jako jedyny przyszedł wypełnić prawo. Otóż siostro/bracie zamiłowanie w prawie, które nie odnosi się bezpośrednio do miłości nie jest prawem JEZUSA. Ślepe wypełnianie przepisów prawa dla samej ich idei nie ma związku z miłością. A w konsekwencji, prędzej lub później prowadzi do powstania bożka o imieniu: "Prawo" i betonuje ludzkie serca by miłość pozbawić głosu. Prawo dla prawa, przepisy dla przepisów, szablon dla szablonu i często stosowane z premedytacją wbrew bliźniemu, jak kłoda dla brata, jak dołek dla siostry. To nie mogło podobać się Miłości z Betlejem, Miłości z Nazaretu. Daje Wam jedno przykazanie, byście się wzajemnie miłowali jak ja Was umiłowałem.