Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».

 

Dzisiejszy fragment Mateuszowej Ewangelii jest częścią słynnego Kazania na Górze, jakie na początku swojej działalności Jezus wygłosił do uczniów oraz tych, którzy za Nim szli. Byli oni Żydami, których życie religijne i relacja z Bogiem opierały się na Prawie i prorokach, czyli na przykazaniach, jakie Bóg przekazał Mojżeszowi, oraz na nauce proroków, którzy pouczali naród, jak te przykazania zachować, wzywając tym samym do wierności przymierzu zawartemu z Bogiem. Po ogłoszeniu ośmiu błogosławieństw, które uznaje się za nowy dekalog królestwa Bożego, Jezus przeszedł do wyjaśnienia uczniom, jak powinni rozumieć Boże przykazania. Żydzi bowiem przez wieki stworzyli swoją interpretację Bożego Prawa, które rozbudowali o setki drobiazgowych przepisów, praktycznie niemożliwych do wypełnienia. To swoje rozumienie Prawa i proroków Jezus poprzedza stwierdzeniem, że On sam przyszedł, aby to Prawo wypełnić. Jak można rozumieć te Jego słowa, skoro Ewangelia przepełniona jest opisami postaw Jezusa, w których tak naprawdę to Prawo złamał? Bo jak inaczej ocenić te sytuacje, w których Jezus wbrew Prawu dotyka trędowatych, zmarłych czy kobiety cierpiącej na krwotok, nie zachowuje szabatu chociażby przez uzdrawianie w szabat, nie kamienuje cudzołożnej kobiety itp. Przecież odnośnie tego wszystkiego Prawo dawało jasne instrukcje i zalecenia, którym Jezus się sprzeciwił. Za to był prześladowany i ogłoszony heretykiem oraz bluźniercą. O jakim zatem wypełnieniu Prawa i proroków mówi Jezus?

Św. Paweł w swoich listach określa prawo, jakie przyniósł Jezus, „prawem Ducha”, co tak naprawdę oznacza „prawo, którym jest Duch”: „Albowiem prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod prawa grzechu i śmierci” (Rz 8, 2). Jezus zatem mówi o wypełnieniu Bożego Prawa nie tyle w znaczeniu dokonania czynów określonych przez Prawo, ile raczej o wypełnieniu Prawa Osobą Ducha Świętego. Do tej pory bowiem Prawo było martwą literą, która zabija, teraz Prawo stało się Osobą Ducha, który ożywia (por. 2 Kor 3, 6). To Duch Święty poucza człowieka o tym, co ma czynić według zamysłu Bożego i to On jednocześnie uzdalnia człowieka do wypełnienia tego. Chrystus, będąc Bogiem-Człowiekiem, pokazał nam w sposobie przeżywania swojego człowieczeństwa, jak to się ma dokonać. On począł się mocą Ducha Świętego i wszystko, co czynił, co mówił, było w mocy Ducha Świętego. Tego Ducha tchnął w nas i przekazał nam Go na krzyżu i tym sposobem uzdolnił nas do życia według „prawa Ducha”.

W sposób widzialny ten Duch zstąpił na Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy. Nie było to przypadkowe, bowiem za czasów Jezusa Żydzi w tym dniu świętowali nadanie Prawa na Synaju (pięćdziesiąt dni od wyjścia z Egiptu, czyli od Paschy) oraz odnowienie przymierza. Święto to upamiętniało wydarzenia opisane w Wj 19–20. Właśnie w tym dniu, w którym Izrael wspominał dar Prawa i przymierza, na Kościół zostaje zesłany Duch Święty! Św. Augustyn tak interpretował ten fakt: „Dlaczego także Żydzi obchodzą Pięćdziesiątnicę? Zawiera się w tym, bracia, wielkie i przecudowne misterium: jeśli się dobrze przyjrzycie, w dniu Pięćdziesiątnicy otrzymali oni Prawo napisane palcem Bożym i w tym samym dniu przyszedł do nas Duch Święty”.

W Chrystusie otrzymaliśmy nowe prawo, wypisane już nie na kamiennych tablicach, ale w naszych sercach; już nie prawo zewnętrzne, ale prawo wewnętrzne, które jest „prawem Ducha” żyjącego w nas. Ten Duch tak naprawdę nie czyni rzeczy nowych, ale czyni je nowymi! Nowe prawo, jakim jest Duch Święty, to coś więcej niż tylko „wskazanie” woli; to „działanie” wraz z człowiekiem, to żywa i czynna zasada. Nowe prawo jest nowym życiem, a nie zbiorem zasad moralnych. Dlatego tak naprawdę jest ono raczej łaską niż prawem: „Nie jesteście poddani prawu, lecz łasce” (Rz 6, 14). A jak w rzeczywistości działa to nowe prawo? – działa przez miłość! Bo jak mówi św. Paweł, „miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa” (Rz 13, 10). Nowe prawo nie jest więc niczym innym, jak „nowym przykazaniem” miłości, o którym Jezus mówi w Ewangelii.

Jezus zatem w dzisiejszym słowie chce nas oświecić „od wewnątrz”, aby raczej rozjaśnić nasz umysł, a nie skłonić nas do konkretnych postanowień. On chce rozszerzyć horyzonty naszej wiary, chce uzdolnić nasz duchowy organizm do oddychania pełną piersią, abyśmy nie zadowalali się przeciętnymi, zewnętrznymi i dewocyjnymi praktykami, ale starali się wejść w pełnię chrześcijańskiego misterium.